czwartek, 4 lutego 2010

Ferie zimowe w mieście

Dziś pobiegałam trochę po moim rodzinnym mieście, gdzie przyjechałam z dziećmi na ferie, i stwierdziłam że już jestem kompletnie "zdziczała". Uwielbiam spokój, ciszę spacery po lesie, a życie w mieście na dłuższą metę już by mnie męczyło. Mnóstwo samochodów, ludzi, ciasne ulice zastawione samochodami; to już nie dla mnie. Na dokładkę dzisiaj sypał śnieg i nie było łatwo poruszać się po zasypanych chodnikach. Dobrze że niedługo znowu wracam do swojego lasu.

Wieczorem wróciłam ze "zlotu czarownic":))) (Czarownice będą wiedziały o co chodzi) i nie mogłam iść spać bez skończenia wcześniej skrojonej torby. Chociaż ferie spędzam u mamy, to wzięłam ze sobą trochę pracy, już chyba nie mogę nic nie robić. W końcu to dzieci wypoczywają, a ja muszę trochę pracować. W głowie mam tyle pomysłów, że nie nadążam ich realizować. Lubię tworzyć nowe rzeczy, to mnie nakręca do dalszego działania.
Teraz jestem na etapie tworzenia kart walentynkowych (moje pierwsze karty) i serc. Efekty zdjęciowe jak skończę pracę, ale nie wiem czy będą nadawały się do pokazania. Dziś wieczorem chciałam odpocząć trochę od czerwieni i różów serc, i skończyłam wcześniej zaczętą torbę np. na zakupy.


Do torby stworzyłam małą kosmetyczkę na suwak. A na przód naszyłam wcześniej zdrukowany motyw.
Ferie to fajna rzecz!!!
Pozdrawiam gorąco w zimowy wieczór:)))

4 komentarze:

kaprysia pisze...

Pięknie wychodzą Ci drukowane motywy! Czy uchylisz troszkę rąbka tajemnicy jak to się robi? Pozdrawiam z nadzieją;)

Agata pisze...

Zestaw idealny!! W sam raz na zakupy, świetnie!

MROFKA pisze...

U nas ferie zaczynają się za tydzień.

markosia pisze...

Torba będzie świetna, lubię takie paździeżowe, surowe koory, pozdrawiam ciepło Gośka