niedziela, 24 stycznia 2010

Zaczęło się od haftu

Skończyłam kolejną pracę. Najpierw zrobiłam hafty i nie wiedziałam do czego je wykorzystam, czekały na natchnienie.



Myślałam, myślałam i wymyśliłam. Mróźny dzień (temperatura w dzień na moim termometrze za oknem nie podnosiła się powyżej - 15 C) skłonił mnie do skończenia zaczętej pracy. Wymyśliłam przybornik-organizer.



Można w nim upychac wszystkie przedmioty, które tworzą optycznie bałagan w naszych kuchniach, pracowniach itd. Tworzyłam go z myślą o pracowni na ścinki materiałów, nici i inne potrzebne drobne przedmioty, ale myślę że doskonale też nadaje się na różne gazety, potrzebne papiery, dokumenty.

Oczywiście nie byłabym sobą jakbym nie uszyła jeszcze czegoś do kompletu.


No i "włala".... koszyczek - pokrowiec na puszkę, pojemnik lub na szpule nici. Do wykorzystania wg. potrzeb.

Lubię takie dni, kiedy nie muszę się spieszyc z niczym i mogę wymyślac.
Jak to skończyłam, miałam w głowie kolejny pomysł. No i już rysunki zrobione, materiały pokrojone i w nocy lub jutro wieczorem siadam do maszyny.
Teraz (w końcu to niedziela) odpuszczam pracę:)))
Czekam na znajomych i posiedzimy spokojnie przy kawce i przy kominku. Dziś rozpalony:)))

5 komentarzy:

Florentyna pisze...

Śliczny zestaw.
Miłego wieczoru przy kominku życzę.

darsi pisze...

Ależ rewelacyjny organizer - przydałby mi się taki ;) Gratuluję pomysłu i wykonania :) Miłego wieczorku.

Agata pisze...

Pięknie się to wszystko ze sobą komponuje!! Pomysł i wykonanie na piątkę!

aagaa pisze...

Śliczne rzeczy!
Chyba jedyny plus zimy,że można w domu posiedzieć i takie cudeńka tworzyć!
A kominek to cudowny wynalazek na zimę!Marzy mi się takie ,,cuś,,
Pozdrawiam Cię serdecznie

MROFKA pisze...

Zimą cieplej w gronie przyjaciół. Przy kominku z chęcią bym usiadła i ogrzała swoje zmarznięte ręce, wypiła lampkę wina i z radością patrzyła jak płomyki raźnie skaczą zapraszając do wspólnej zabawy (pomarzyć mogę).